"Anioły" i wywiady

Myślę, że na tym etapie śmiało można już wskazać niekwestionowanego zwycięzcę w rankingu na najczęściej zadawane pytanie.

Przybiera ono zresztą różne formy, ale w gruncie rzeczy sprowadza się do tego samego: jak pani sobie, na miłość boską, radzi? Ewentualnie: jakim cudem znajduje pani czas na pisanie, pomimo pracy na pełen etat i wychowywania trójki dzieci? Odpowiedź też z grubsza jest ta sama, bo i recepta na dowiezienie jakiegoś przedsięwzięcia do mety (niezależnie od tego, czy mówimy o pisaniu książek, czy o czymś zupełnie innym, a ważnym i czasochłonnym) jest jedna i nic nie wskazuje na to, żeby miała się w najbliższym czasie zmienić. Nie ma ona najlepszej prasy, ale jest niezawodna. O czym mówię?

O żelaznej konsekwencji.

Żelazna konsekwencja (nie wena, nie pomysł, nie natchnienie, nie szybkie pisanie, nie kreatywność, nie Bóg wie jeszcze co) do spółki z wytrwałością, zaciskaniem zębów, uporem, determinacją, poświęceniem i wiarą, że może się udać - to wszystko składa się na sukces w postaci książek przy tak intensywnym trybie życia. Niestety, żeby coś dopiąć i doprowadzić do końca, trzeba od siebie wymagać. Żeby dopiąć coś dużego, trzeba wymagać wiele. Inaczej mówiąc: żeby coś zrobić, trzeba zacząć to robić i nie poddawać się zniechęceniu, które przychodzi, bo musi przyjść. Taka jest naturalna kolej rzeczy.

No, ale zostawmy te rozważania, przejdźmy do meritum. 

Ostatnimi czasy po ukazaniu się "Aniołów do wynajęcia" zostałam poproszona o podzielenie się tym i owym, uchylenia rąbka tajemnicy. Co miałam nie uchylać? Uchyliłam :) Poniżej podaję więc linki do wywiadów w portalu mamopracuj.pl oraz trescjestnajwazniejsza.pl. Zapraszam do lektury.

Dla portalu Treść jest najważniejsza mówiłam między innymi o tym, że od określenia "pisarka" wolę "rzemieślnik słowa" (można kliknąć w zdjęcie, by przejść do wywiadu).

 

 

 

Dla portalu mamopracuj.pl mówiłam, dlaczego jest tak, że w moim przypadku spontan jeśli jest, to ściśle kontrolowany. Najlepiej planowany z miesięcznym wyprzedzeniem ;) Cóż, to mocno wiąże się z pytaniem, które jak dotąd wygrywa wszystko (można kliknąć w obrazek, żeby przejść do wywiadu).