Radio Wrocław, Radio RAM, moje książki, moje miasto

Radio jest fajne. Nie, nie tak. Radio jest BARDZO FAJNE. Radio od drugiej strony mikrofonu oznacza spotkanie z kapitalnymi ludźmi, którzy i pracę mają niesamowitą, i sami są bardzo ciekawi.

8 lutego miałam niezwykłą przyjemność być gościem audycji prowadzonej w Radiu Wrocław przez Wojciecha Janickiego, z którym rozmawialiśmy o książkach, Wrocławiu, moich książkach i znów o Wrocławiu, i jeszcze o czymś, i znów dla odmiany o Wrocławiu. Wrocław nas kręci, to widać, słychać i czuć. Bardzo szybko znaleźliśmy wspólny język, przeszliśmy na ty (pozdrawiam Wojtka!), a audycja przebiegała w świetnej atmosferze. I to na żywo! Bez opcji "to się wytnie" ;) Nie trzeba było jednak niczego wycinać, wszystko przebiegło wspaniale, a mojej tremy ponoć w ogóle nie było słychać i Wojtek nawet zdziwił się, że w ogóle jakąś odczuwałam. 

Za swoimi sterami radiowiec wygląda tak:

Nie mam pojęcia, jak oni mogą się skupić ze słuchawkami na uszach, ale chyba są po prostu do tego przyzwyczajeni ;) Nie mam pojęcia, jak ogarniają zapowiedzi programów, prognozę pogody, zarządzanie reklamami i jeszcze prowadzenie audycji, ale na własne oczy stwierdziłam, że jest to możliwe, a co więcej, sami mają to w jednym paluszku. Antena anteną, ale najlepiej gadało nam się pomiędzy wejściami. Mogłabym tam cały dzień siedzieć, serio! Studia radiowe są zresztą bardzo przytulne i ciepłe (przynajmniej te, w których ja byłam), panuje tam szczególna atmosfera i w ogóle jest świetnie. 

A po audycji wyglądaliśmy tak:

No i jak tu się nie uśmiechać? :)

Wizyta w Radiu Wrocław była w piątek, a w poniedziałek, 11 lutego poznałam kolejną fantastyczną osobę z radia, bo znów zjawiłam się na Karkonoskiej 10, ale tym razem w Radiu RAM. Nagranie prowadziła kapitalna kobieta, Anna Fluder i po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że radiowiec to taki specyficzny typ człowieka, który ma w sobie coś takiego, że od razu się czuje do niego sympatię. Bardzo miło nam się rozmawiało, tym razem trema odeszła, zanim się na dobre rozpanoszyła i gdybyśmy rozmawiały jeszcze dłużej, trzeba by było mnie kneblować, albo związać i po prostu wynieść, bo chyba mam tendencję do przyrastania do radiowego krzesełka. No bo, kurczę, jak tu nie lubić studia z żółtymi mikrofonami?

Do radia powinno się chodzić w celach terapeutycznych, żeby pooddychać pozytywną atmosferą tego miejsca. Studia radiowe są niesamowite, nawet w długaśnych, wijących się w nieskończoność korytarzach czuć tego radiowego ducha i specyficzny klimat. Radio jest ekstra, naprawdę.

Wizyta w Radiu RAM i rozmowa z Anną Fluder zaowocowała niesamowicie i to w sposób, jakiego w ogóle się nie spodziewałam. Otóż Radio RAM objęło patronat medialny nad moją trzecią książką, której premiera będzie już 3 kwietnia 2019 roku! No coś takiego! Czy można sobie wyobrazić lepszy obrót wydarzeń? Gorąco pozdrawiam Annę i kłaniam się w pas. Jestem zachwycona naszym spotkaniem :) Wygląda więc na to, że na "Półce z książkami" Radia RAM zagoszczę na dłużej. Aż zacytuję Janerkę: "Jezu, jak się cieszę!" :)

Audycji można wysłuchać, bo nagranie znalazło się na stronie Radia RAM. Poniżej podaję link przekierowujący do strony radia. Zapraszam do kliknięcia i wysłuchania rozmowy.

TU MOŻESZ KLIKNĄĆ, ŻEBY WYSŁUCHAĆ AUDYCJI

W tak miłych okolicznościach przyrody podpisywanie książek dla czytelniczek było szczególnie przyjemne.

W tym miejscu chciałabym wszystkich Czytelników zachęcić, by jak najczęściej ustawiali częstotliwość Radia Wrocław i Radia RAM. Nie dlatego że akurat ja się tam pojawiłam, bez przesady ;) Po prostu dlatego, że w obu rozgłośniach usłyszycie profesjonalnie i ciekawie prowadzone audycje o wartościowej tematyce, a prowadzący są fantastycznymi ludźmi. Nie mówiąc już o dobrej muzyce, jaka sączy się z głośników i idzie w eter. Radio jest fajne. BARDZO fajne. :)